Była świadoma tego, że daleko było jej do ideału. Jednak przez większość
czasu jej to nie przeskadzało. Przez te siedemnaście długich lat swojej
żałosnej egzystencji zdążyła się do tego przyzwyczaić. Nauczyła się
ignorować wszystkie swoje niedoskonałości. Włosy, które nie miały
zwyczaju się jej słuchać i żyły swoim życiem. Nogi, które nigdy nie będą
tak szczupłe jakby tego chciała. Czy nawet cery, która bez długich
godzin poświęconych pracy nad nią mogłaby służyć do straszenia ludzi. To
nie miało dla niej jakiegoś większego znaczenia. Jednak cała ta
pieprzona samoakceptacja wyparowywała za każdym razem, kiedy spotykała go
i spojrzenie jego, błękitnych niczym wzburzony ocean oczu. W takich
chwilach jedyne czego pragnęła to, aby wszystkie te jej wady zniknęły.
Chciała być jedną z tych pięknych dziewczyn, które są uwielbiane przez
wszystkich. W tym niego. Leczy nic takiego nigdy się
nie stało. Dalej była niewidzialna dla wszystkich dookoła. Niestety,
cuda zdarzają się tylko w bajkach, a to jest prawdziwe życie. Dalej była
tą samą, przeciętną Emmaline Lannister, o której istnieniu nikt nie pamiętał.